kwartalnik kulturalny
Regionalnego Instytutu Kultury w Katowicach

  W pamięci

de en

Fabryka Silesia 2(7)2014 - Koniec starego świata

Zbigniew Kadłubek DZIECI WOLTERA

Jak się to zaczęło? Jak się poczęliśmy? Jak jawi się Górny Śląsk jako okoliczność arcyludzka, boska, ideowa, wspólnotowa, społeczna, egzotyczna? To są podstawowe sprawy, gdy pytamy o kondycję Górnego Śląska posiadającego dziedzictwo i utrwalone dziedziczenie. 

Poważniej trzeba zdać sobie sprawę z przednacjonalistycznej pruskości (jako pewnym planie budowania oraz wzrastania), pruskości przedindustrialnej. A zaraz potem niemieckości obecnej w kulturze w pogranicznym obszarze germańsko-słowiańskim. Nie przeoczając momentu zawładnięcia Górnym Śląskiem omnipotencji industrialnej. 

Czyli w istocie pytalibyśmy o Górny Śląsk sprzed Wielkiej Wojny 1914 roku. Troskając się o nowe dzisiaj, o dalsze losy górnośląskiej eksmaszyny, o Górny Śląsk, który jest podwójnie prowincjonalny. Zawsze prowincjonalny wobec jakiegoś centrum. Ten Górny Śląsk – który się kocha jak świat i świadectwo przymierza, jak niebo, ludzi, zwierzęta. Ale który jest wciąż (na szczęście!) poczekalnią, salą dla podróżnych oczekujących spokojnie na odprawę. Gdyż górnośląska pamięć zasadza się na „pomiędzy”, zapierającym dech „pomiędzy”, wznosząc się do uniwersalizmu ( niezauważanego zarówno przez samych Górnoślązaków, jak i tych, którzy twierdzą, że ich nie ma). 

więcej »

Jan F. Lewandowski KORFANTY W BERLINIE

Gdy w Sarajewie strzelano do arcyksięcia Ferdynanda, Korfanty w Berlinie przyjął następujące po strzałach wypadki wojenne z nadzieją na zniesienie antypolskich ustaw wyjątkowych. 

Do Reichstagu dostał się w 1903 roku, jako poseł polskich narodowców z Górnego Śląska, a ponadto zdobył wkrótce mandat do pruskiego Landtagu (z Wielkopolski).  Zadebiutował w Reichstagu 28 stycznia 1904 roku, oznajmiając w pierwszej mowie, że został do niego wysłany „jako przedstawiciel polskich robotników z Górnego Śląska, o którym mówi się tutaj rzadko”. 

więcej »

Guido Hitze DYLEMATY ULITZKI

Po pierwszej wojnie światowej pamięć historyczną zdominowały na Górnym Śląsku dwie narracje historyczne. Obie powstały pod wpływem swego czasu i wykazywały silne motywacje natury politycznej. Dlatego narracje te były diametralnie przeciwne.

Jedna narracja, nazwijmy ją umownie „niemiecką”, głosiła narodową jedność Górnoślązaków ( niezależną od ich języka ojczystego) uwidocznioną podczas pierwszej wojny światowej. Wedle tej narracji Górnoślązacy obu proweniencji etnicznych ramię w ramię walczyli w okopach za niemiecką ojczyznę, gdy pozostała w domu ludność opierała się niebezpieczeństwu ze strony „rosyjskiego walca”, a wybawiona została dzięki militarnym zdolnościom marszałka Hindenburga. Z wdzięczności Górnoślązacy przemianowali w 1915 roku przemysłową wieś Zabrze na „Hindenburg“ i cieszyli się szczególną estymą ze strony cesarza. Dlatego cesarz Wilhelm II postanowił o przeniesieniu Kwatery Głównej do Pszczyny i w związku z tym przez dłuższy czas przebywał na Górnym Śląsku. 
                 
Natomiast „polska“ narracja podkreślała narastające wyobcowanie polskich „gnębionych“ na Górnym Śląsku wobec ich pruskich „gnębicieli“. Wskazywała na proces przebudzenia polskiej świadomości narodowej, który miał się rozpocząć na długo przed wybuchem wojny, by dość do przełomu z żądaniem przyłączenia Górnego Śląska do odrodzonej Polski. W tej narracji miejsce centralne zajmowały często szykany ze strony pruskich oficerów wobec ich polskojęzycznych górnośląskich podkomendnych, których obraźliwie nazywali „polskimi świniami frontowymi“. Poniżającego traktowania polskojęzycznych Górnoślązaków miała dowodzić postawa państwa pruskiego wobec etnicznie polskiego proletariatu w górnośląskim okręgu przemysłowym.  
 
więcej »

Bernard Linek GÓRNOŚLĄSCY MAGNACI

Szpalery gapiów wiwatujących na cześć Najjaśniejszego Pana, karoce, a samochody tak duże, że damy nie mają problemu z ogromnymi kapeluszami, panowie w galowych mundurach, obwieszeni orderami - cały ten blichtr przyciągający kamery, nie jest już udziałem Górnego Śląska. 

Szlachta górnośląska uciekła i została wysiedlona po 1945 roku. Najczęściej mieszka w Niemczech, a część rozpierzchła się po najodleglejszych zakątkach świata. Na Górnym Śląsku żyje na forach internetowych. Wiadomo, komu to przeszkadzało. 

Jeszcze sto lat temu różnych książąt, hrabiów i pomniejszych herbowych, często nowobogackich, nie brakowało i tutaj, a w mniemaniu wielu komentatorów był to raj dla magnatów i junkrów pruskich. Sam cesarz Wilhelm II zaglądał na Górny Śląsk prawie co roku, czy to do księcia raciborskiego Viktora i jego Rud czy do księcia pszczyńskiego Heinza Heinricha Hochberga von Pless i jego pięknej żony Daisy, by potem setkami uśmiercać bażanty i inną zwierzynę. A drogi przejazdu cesarza przy takiej okazji odnawiano, jak za zupełnie innych czasów…
więcej »

Hans Bellmer OJCIEC

Ten dom, w którym życzliwie przenikały się epoki koziego gnoju i żarówki, ten kiepski dom był przecież jakimś schronieniem, a jego rozległość oferowała swego rodzaju skupienie.

To oczywiste, trzeba było co jakiś czas rzucić okiem w głębie skrzyń i starych rupieci, w których piętrzyły się pozostałości wydarzeń, latami układające się w geologiczne warstwy, a w końcu palące słońce najlepszych miesięcy lata przenosiło naszą obecność na dach, pomiędzy komin a dymnik, z dala od poczucia powszedniości. Wraz z bratem nie mieliśmy szczególnych trudności, aby owocnie wykorzystywać także i te okoliczności, które nie były przyjemne.

więcej »
« powrót